Co nas gryzie, co nas podnieca

Co nas gryzie, co nas podnieca

W następnym odcinku opowiem o naszych wesołych przygodach z rozmaitymi owadami, natomiast zanim to uczynię, chciałbym zaznajomić czytelnika z najpopularniejszymi rodzajami gryzących nas bździągw. Polecam to mini kompendium wiedzy tym bardziej, że – stwierdzam na własnym przykładzie – NIE WIEMY CO NAS GRYZIE? Pytam się kolegi, Co cię gryzie, stary? Ten mi mówi, że ślepak, gdy wyraźnie widzę, że końska mucha. Mówi, że giez, a tymczasem to bąk. Pamiętajcie – wroga należy najpierw poznać, a dopiero potem zniszczyć.

Zapraszam.

 

No i się zaczęło. Do znanych nam już komarów dołączyli nowi skrzydlaci przyjaciele.  Czyli kto? No właśnie, niezłe z tym zamieszanie. Chyba gzy? Ale giez gzowi nierówny. Poza tym, moi mili, sama rodzina gzowatych liczy sobie ponad 1500 gatunków. A są jeszcze bąkowate. A może to końskie muchy? Co ze ślepakami? Prawdopodobnie gryzie wszystko po kolei. A co najważniejsze, nie są to po prostu różne określenia na jeden rodzaj latających bździągw, tylko oddzielne gatunki, a nawet rodziny!

Żeby jeszcze bardziej zamącić wam w głowach dodam, że po rosyjsku giez to po prostu owad (овод). Natomiast owad tłumaczy się jako nasiekomoje (насекомое). Prościej jest ze ślepakiem, przez poczciwych Rosjan nazywanym po prostu ślepieniem (cлепень).

Po wielu empirycznych doświadczeniach (o których poniżej), godzinach spędzonych w Internecie i konsultacjach z najlepszymi w Polsce entomologami mogę zaprezentować wam tą zwięzłą klasyfikację najbardziej uciążliwych towarzyszy rosyjskich dróg, z których wszyscy występują niestety także i w Polsce:

Giez bydlęcy Hypoderma bovis, zwany również bydleniem, to owad o gęsto owłosionym, ciemnożółtym korpusie, z lekko przydymionymi skrzydełkami. Długość do 1,5cm. Wbrew pozorom nie pali się specjalnie do gryzienia człowieka, jest natomiast szczerze znienawidzony przez miłośników koni. Otóż z jaj, które składa na sierści tych zwierząt, wykluwają się larwy, które następnie przechodzą pod skórę, gdzie przechodzą cykl rozwojowy, często uszkadzając organy wewnętrzne zwierzęcia. Nie czujmy się jednak zbyt pewnie, bo mogą one rozwinąć się także pod skórą człowieka. Dobrym środkiem zapobiegawczym jest kąpiel, np. w jeziorze Onega.

 

 

Z gzem jest często mylony Bąk bydlęcy Tabanus bovinus – czołowy przedstawiciel rodziny bąkowatych. Żywi się krwią koni i bydła, jednak nie gardzi i człowiekiem, wzbudzając wśród nas zgrozę ze względu na wielkość (do 2-2,5 cm).

 

 

 

 

 

Jest jeszcze ślepak pospolity. Należy również do bąkowatych, choć jest dużo mniejszy niż wspomniany wyżej kolega. To prawdziwy elegant wśród tych diabelskich pomiotów – ma plamkowane skrzydła oraz duże jaskrawe zielonozłote oczy.

 

 

 

 

 

 

Last but not least, Końska mucha, Haematopota pluvialis, prawidłowo po polsku powinna być nazywana Jusznicą deszczową (prawda że ładnie?). Jak sama nazwa wskazuje, uwielbia wilgoć, najlepiej połączoną z upałem. Nic dziwnego, że to właśnie tą koleżankę spotykaliśmy najczęściej. Co ciekawe, Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Florydy, mucha końska osiąga prędkość aż 140 km/h i jest najszybszym owadem na świecie. Przebija tym samym najszybszą dotąd ważkę australijską, która potrafi latać z prędkością 58 km/h. Wyniki nie są oficjalne, a nasze osobiste doświadczenia mogłyby sugerować coś wręcz przeciwnego. Wprawdzie nasze rowery nie rozpędzały się do tak zawrotnych prędkości, jednak przy prędkości dobrze ponad 20km/h bździągwy ewidentnie traciły ochotę na pościg. Inna sprawa, ze gdy tylko zwolnić, natychmiast powracają w zdwojonej liczbie.