Ładoga

Ładoga

Żeby dojechać na Ładogę, musieliśmy zboczyć z trasy dobre 20km. po wertepach i grajdołach, kąsani bezlitośnie przez komary. Jaka nagroda czeka cię, człowiecze, za twój trud? Bąble na twarzy i śmieci na brzegu. Ruski styl spędzania czasu „na przyrodzie”: przywieźć dużo, jeszcze więcej zostawić. Dlatego wszystkie co bardziej popularne miejsca biwakowe toną w śmieciach. Zajeżdżamy więc na jedno z takich śmietnisk. Tylko coś tu nie gra, coś tak bzyczy niepokojąco. Chyba pszczoły? Nie chcąc ryzykować, przenosimy się na inne wysypisko. Bzyk jakby ten sam, ale są ludzie, więc to chyba niegroźne… Schodzimy na brzeg i dopiero teraz widać w całej okazałości: nad wyprawą zbierają się czarne chmury. Chmury z komarów. Z jakiegoś powodu mali zabójcy upodobali sobie szczególnie to jezioro. Na szczęście oprócz nas kilka milionów owadów ma do wyboru kilkunastu Rosjan. Zjednoczeni w bólu śpiewamy „katiuszę” i marzymy o miotaczu ognia, bo chyba tylko on powstrzymałby chmury od otulania bogu ducha winnych ludzi. Jezioro jest ponoć bardzo piękne, szkoda, że go nie widać zza komarów. Z tego samego powodu trudno ocenić jego wielkość, choć jest przecież największe w Europie.

Generalnie Ładoga jest mocno niesympatycznym jeziorem.

Jeśli udamy się dalej na północ, w okolice miejscowości Prioziersk, możemy usłyszeć historię o diabelskim kutrze. Tak przynajmniej twierdzą jej mieszkańcy… Osiedlił się u nich onegdaj pewien fiński kapitan. Mrukliwy był, patrzył na wszystkich wilkiem i w ogóle jakiś taki dziwny. Pakt z diabłem zawarł podobno. Na burcie swojej łajby zamiast nazwy miał znamienną liczbę 666. Pewnego dnia wypłynął na jezioro i już nie wrócił. Od tego czasu rybacy co jakiś czas widują kuter poruszający się bez silnika i załogi. Nie trzeba chyba dodawać, że biada temu, kto stanie na jego drodze. Najczęściej pojawia się w mgliste, jesienne poranki, stąd w tym okresie jeziorne ryby znacznie drożeją. Przesądni rybacy po prosu boją się wyruszać na połowy wcześnie rano, dlatego łowią mniej ryb. Tak oto przyjeziorna gospodarka zależy od statku widmo.

A poniżej: fotografie podpisane jako „statek widmo albo UFO na jeziorze Ładoga”. To w końcu statek czy UFO?

http://www.abc-people.com/phenomenons/ghosts/photo-38.htm