O rowerach w Rosji

O rowerach w Rosji

Do każdej podróży należy się jak najlepj merytorycznie przygotować. Jeśli jednak nie mamy na to czasu, możemy improwizować. W ten sposób trafiliśmy do muzeja imperatorskich wiełosipiedow, czyli muzeum carskich rowerów. Okazuje się, że carowie Aleksander III i Mikołaj II byli zapalonymi cyklistami, popularyzując ten sport wśród mas. Patrząc na ulice rosyjskich miast, nieskalane ścieżkami rowerowymi, wprost trudno w to uwierzyć. Czyżby bolszewicy uznali że rower rónież jest burżuazyjnym wymysłem? Rzecz wymaga głębszych studiów, ale jestem prawie pewien, ze widziałem obraz lub zdjęcie Lenina na rowerze. „Dlaczego więc nie macie ścieżek rowerowych?” „Ach widzisz, Kuboczka, u nas nie tak prosto. Klimat srogi i nikt nie będzie budował ścieżek żeby korzystać z nich przez dwa-trzy miesiące.”- mówią w Petersburgu. Oczywiście, w Kopenhadze i Oslo przez cały rok jest ciepło i słonecznie. Coś jednak drgnęło, bo ostatnio Prezydent z wielką pompą otworzył kilka kilometrów ścieżki rowerowej gdzieś w Moskwie.

Tymczasem w kraju nie brakuje ludzi prawdziwie kochających rowery i wiedzących o nich prawie wszystko.Bardzo przydatną w kontekscie naszej wyprawy okazała się lekcja jazdy na rowerze górskim, zasponsorowana przez rząd rosyjski w ramach opisywanej wyżej konferencji.

Tyle wieści na dzień dzisiejszy. Ruszamy z impetem, a kolejnych wiadomości spodziewajcie się z Pietrozawodska, za około tydzień!